niedziela, 6 kwietnia 2014

Rozdział szósty


Obudziłem się o 8 45. Popatrzyłem się w sufit i odetchnąłem głęboko wypuszczając powietrze.
-Co ja mam teraz robić- zadawałem sobie pytanie za pytaniem. 
*7 godzin później*
Oczami: Tom'a
Postanowiłem zobaczyć jak się trzyma Jay, może potrzebuje trochę się wygadać. Zapukałem po cichu do drzwi. Nikt nie otwierał ani nie było słychać głosu Jay'a, otworzyłem po cichu i wychyliłem sie z poza drzwi. Omg! Jay!
 -Nic Ci nie jest?!- leżał na ziemi oparty o lóżko w samych bokserkach i cały był od ran i krwi. W ręku trzymał żyletkę, która była naostrzona bardzo mocno. Chwyciłem go jedną ręką pod głowę i pomału dotknąłem jego krwawiących ran na rękach i nogach. -POMOCY !!- zawołałem z całej siły, po chwili przybiegł Max, który rozłożył ręcznik na lóżko Jay'a a następnie go położyliśmy na nim. Max pobiegł szybko po miskę wody i po ścierki żeby go umyć, Jay ledwo patrzył na oczy. Jedynie co jakiś czas coś mamrał do siebie. Nie mogliśmy zadzwonić po karetkę bo rozeszło by się po całych mediach. Postanowiłem powiedzieć Kelsey co się stało i żeby zadzwoniła do Kristen. Po chwili już Jay był umyty i rany zalepiłem plastrami. Przykryłem go kocem, a po chwili Jay spał.   
-Przyjdzie Kristen?- zapytałem Kelsey, chwytając ją w tali.
-Mówiła że postara się jak najszybciej przyjechać, bardzo nią to wstrząsnęło- przytuliła się i położyła swoją głowę na moje ramię.
-Nie dziwie się, wszystko się dzieje tak szybko. Za chwile trasa i spotkania z fanami, będziemy mieli miej czasu dla siebie- pogłaskałem ją po głowie.
 -Tom, to jest twoja praca i musisz grać koncerty. Robisz to co kochasz.
*30 minut później* 
Do drzwi zapukała Kristen. Nie zdążyłem nawet się z nią przywitać, a ona wleciała do domu jak błyskawica.
-Gdzie jest Jay!?- podleciała do Kelsey, była wystraszona tym co sie stało.
-Jest na górze, śpi- Kristen pobiegła w stronę schodów. Przed drzwiami Jay'a stanęła i zdjęła kurtkę, a następnie chwyciła ja do reki.
Oczami: Kristen
Lekko otworzyłam drzwi i zobaczyłam Jay'a, który miał pełno zalepionych rannych. Podeszłam do niego pomału i usiadłam bokiem na łóżku.
 -Zostawimy was samych- powiedział Tom i zamknął za sobą drzwi. Na szczęście spal, chwyciłam go za rękę i przyglądałam. Miał takie śliczne włosy, które spadały mu na oczy i co chwile je poprawiałam. Nagle Jay zaczynał sie kręcić i powoli otwierał oczy. Popatrzał sie na mnie i tempem natychmiastowym podniósł sie do pozycji siedzącej.
 -Kristen!!
-Cicho! Połóż sie- lekko popchałam go za klatkę piersiowa i przejechałam palcem po jego dłoni. -Wybaczysz mi?- zapytał, marszcząc brwi z bólu.
-Tak, a teraz odpoczywaj. Zostanę przy tobie aż sie poczujesz lepiej. Dobrze?
-Dobrze- uśmiechnął się. Było widać, ze sie cieszy, bo co chwile sie uśmiechał nawet gdy patrzył na ścianę lub sufit. Byłam szczęśliwa jak byłam kolo Jay’a, mimo to ze mnie zranił. Żadnemu innemu bym nie wybaczyła nawet za 10000 czerwonych róż. Wiedziałam ze to ten któremu mogę po wieżyc cale życie. Położyłam się delikatnie kolo Jay’a, a on objął mnie ręką. Trzymałam go nadal za rękę, żeby czul ze nie jest sam. Pocałowałam go w policzek, a gdy odwrócił głowę uśmiechnęłam się.
-Przynieść Ci cos? Chcesz wody?- zapytałam, przyglądając sie naszym dłonią.
-Nie, wystarczy, ze tu jesteś. Przez następną godzinę leżeliśmy i co jakiś czas rozmawialiśmy. Nadszedł wieczór. Po godzinnej drzemce, zapytałam sie Jay’a czy mogę zostać na noc bo nie chce go zostawiać samego. Nie miał nic przeciwko, właściwie sie bardzo ucieszył. Pożyczyłam od niego dużą koszulkę i poszłam sie wykąpać. Zdjęłam ubrania i weszłam pod prysznic. Związałam włosy w koka, żeby nie zamoczyć. Po wejściu wypłukałam usta i przemyłam buzie. Zjadłam szybko miętowego cukierka, żeby odsieczy oddech i wyszłam z łazienki. Jay'a nie było w pokoju. O nie! Co ja mam zrobić? Boje sie tak zejść na dół! Nie! Posiedzę tutaj . Usiadłam na łóżku i podkurczyłam nogi, a następnie przykryłam sie kołdrą. Po paru minutach Jay przyszedł do pokoju. 
-A Ty gdzie byłeś?- uśmiechnęłam sie do niego.
ałam.
-A tak..pogadałem z przyjaciółmi- zgasił światło i usiadł kolo mnie. Położyłam sie na prawym boku, a Jay tak samo w moja stronę.
-O czym teraz myślisz- zapytałam.
-O Tobie- patrzyliśmy sie prosto w oczy.
-A co takiego o mnie myślisz?
-Zastanawiam się czy mogę cię teraz pocałować?!- zbliżył się w moją stronę.
-Spróbować nie zaszkodzi...może Ci się uda- uśmiechnęłam sie z wrogimi oczami. Jay powoli przysuwał sie do mojej twarzy, nasze nosy juz sie dotykały następnie Jay delikatnie musnął moje usta.
-Udało mi sie!- zaśmiał sie, będąc blisko mnie. Nie mogłam tak tego zostawić...pocałowałam go z duża namiętnością. Jay dźwignął sie i praktycznie leżał na mnie przodem. Objęłam go rekami wokół karku i ścisnęłam palce zawijając je w pięść. Chłopak trzymał mnie za policzek. Nagle do pokoju ktoś wszedł, nie wiedzieliśmy kto.
-Gdzie jest ten telefon...- cicho mówił do siebie. Po glosie było poznać, ze to był Nathan. Chciało mi się śmiać ale nie mogłam nas wydać. Po chwili Nath wyszedł i znów zostaliśmy sami.
-Hahahaha- zaczęłam sie śmiać na glos.- Przepraszam ale nie mogłam wytrzymać.
-Haha spokojnie kochanie.
-Jak tu będę tak przychodzić, to musisz zamontować zamek do drzwi.
-Zapamiętam!- po czym znów zaczęliśmy sie całować, tym razem Jay schodził coraz niżej, najpierw po szyi, docierając do piersi.
-Jay! Przepraszam...ale ja nie mogę. Jak sobie wyobrażam Ciebie...i ja..
-Rozumiem- odsunął sie ode mnie, poprawiając mi koszulkę. Odwrócił sie do mnie plecami, i udawał ze próbuje zasnąć.
-Jay. Wiem, ze nie chcesz zasnąć. Porozmawiajmy, może do Ciebie nic sie nie stało ale ja chciałam sie wiele razy zabić i to bym jeden z tych dni. Zależało mi na tobie jak na nikim innym. I nadal zależy, tylko teraz musze odzyskać twoje zaufanie. Nie oszukujmy sie! Zdradziłeś mnie! Ale ja Ci to wybaczyłam, bo zrozumiałam, ze człowiek popełnia dużo błędów w swoim życiu. Ty właśnie go popełniłeś i chcesz go naprawić. Lecz to dużo kosztuje- odwrócił sie i złapał mnie za rękę.
-Tak wiem, zdaje sobie z tego sprawę co zrobiłem i strasznie tego żałuje. Nie pomyślałem o Tobie i źle sie z tym czuje. Niepotrzebnie tyle piłem, to moja wina. To moja wina, ze straciłem twoje zaufanie, mam nadzieje, ze kiedyś je odzyskam i ciebie w pełni całości tez. Moje słowa nie wyraża tego wszystkiego co naprawdę do ciebie czuje, po prostu chciałem ci powiedzieć, ze Cię kocham!
-Ja Ciebie tez!- rzuciłam sie w jego ramiona, z tego wszystkiego popłynęły mi łzy i zaczęłam lekko płakać.
-Nie płacz!- pocałował mnie delikatnie w usta i wyszeptał mi do ucha "Dobranoc".
*Rano*
Zaczęłam sie kręcić z nerwów. Wystraszyłam sie i zaczęłam wykrzykiwać "Jay". Obudził mnie sen.
-Kristen, nic Ci nie jest?- Jay chwycił mnie za ramie.
-Omg! Miałam koszmar- chwyciłam sie za głowę, przecierając oczy.
-Co Ci sie śniło?- zapytał.
-Że Cię strąciłam- przytuliłam go mocno.
-Nie stracisz mnie, nigdy-  jeździł rekami po moich plecach, a następnie pocałował mnie w czoło. Leżeliśmy tak przez następne 10 minut. Postanowiliśmy, ze zejdziemy na dół i zjemy śniadanie. Pomogłam Jay'owi wstać z łóżka i chwyciłam go pod rękę, żeby lepiej sie mu szło. Szliśmy przez jasny korytarz na którym wisiały rożne małe obrazki, a na ziemi leżały kwiatki. Z daleka było juz widać kuchnie, a w tle były czyjeś plecy. Po wejściu do kuchni zobaczyliśmy wszystkich i siedzieli przy blacie kuchennym zajadając kanapki.
-Wyspaliście sie?- zapytał Siva, machając do nas.
-No pewnie, a Ty Nathan następnym razem nie wchodź do mojego pokoju bez pukania- uśmiechnął sie Jay do mnie. Usiedliśmy kolo nich i podałam Jay'owi kanapki.- I do tego w nocy- poruszył brwiami, patrząc sie prosto w oczy Max'a. Juz wszyscy wiedzieli o co chodzi. To było dziwne, ale nic sie takiego nie wydarzyło. Nie chce sie śpieszyć, a wiem, ze Jay mnie rozumie.
-No my juz wiemy, o co Ci Jay chodzi!- zaśmiał sie Tom tym swoim śmiesznym głosem.
-Ale śmieszne!- powiedziałam, zaczynając sie śmiać. Po zjedzeniu wszystkich kanapek udałam sie do pokoju, żeby sie umyć. Dobrze, ze każdy pokój ma swoja łazienkę. Chwyciłam moje ubrania i poszłam do łazienki. Położyłam je na blacie i oparłam sie rekami, co ja mam teraz zrobić? Zepnę łam włosy w koka żeby nie było tak mocno widać, ze ich nie czesałam. Następnie przemyłam twarz ziemna woda, przy umywalce były 2 szczoteczki do zębów. Pierwsza musiała być od Jay’a, a ta druga? Juz mam dziwne myśli, dobra pierdole to. Ubrałam sie i wyszłam z łazienki. Zeszłam na dół gdzie wszyscy siedzieli.
-Jay, zawieziesz mnie do domu?- zapytałam, zakładając bluzę.
-W bokserkach i koszulce?- uśmiechnął się.
-Na co czekasz, idź po te spodnie- po chwili Jay juz stal obok mnie. Wyszliśmy z domu i wsiedliśmy do auta.
-Obiecasz mi cos?- zapytałam.
-Zależy co...- uśmiechnął sie i odwracając głowę na parę sekund w moja stronę.
-Juz nigdy sie nie tnij, nigdy. Rozumiesz nigdy!?
-Obiecuje.
*15 Minut później*
Przyjechaliśmy pod dom, wyszliśmy z samochodu i szliśmy w stronę drzwi. Stanęliśmy w otwartych drzwiach.
-Mam nadzieję, ze nie sprawiłem Ci problemów.
-Oszalałeś, ale mnie wystraszyłeś, tak mocno- zaśmiałam się.
-Przepraszam- przytulił mnie. Pocałowaliśmy sie na pożegnanie.
-Do zobaczenia- pomachał mi ręką.
-Pa- uśmiechnęłam i zamknęłam drzwi.
Oczami: Jay'a
Wróciłem do domu, wziąłem prysznic, założyłem ciuchy po domu i zeszedłem na dol. Usiadłem w dużym pokoju na kanapie i włączyłem telewizor. Nagle Max i Nathan usiedli kolo mnie.
-Jay, mamy zła wiadomość- powiedział Max.
-Jaką?- zapytałem, będąc coraz bardziej zdenerwowany. -Scooter do nas zadzwonił i przełożyli terminy trasy koncertowej.
-Na kiedy? Miała być dopiero za miesiąc!
-W czwartek jest pierwszy koncert- powiedział Nathan.
-Co?? Przecież jest poniedziałek! Kels, Nareesha i Aili jada z nami?- zapytałem.
-Kelsey na pewno, Nareesha chyba tak chociaż ma jakieś problemy z praca, a Aili nie może bo ma prace- Nathan poklepał mnie po plecach.
-Zadzwonię do niego!- wstałem i poszedłem po telefon. Po oczekiwaniach aż odbierze, nareszcie odebrał słuchawkę.
-Scooter?? To ja Jay mam do ciebie sprawę.
-Jaka?- zapytał ze znudzeniem.
-Bo juz w czwartek jest pierwszy koncert z trasy koncertowej po UK?
-Tak.
-Może jechać ze mną dziewczyna?!
-No przecież jak pozwoliłem Kels i Nareesha’y jechać to czemu ona nie może.
-Dobra, dzięki!- rozłączyłem się. Poczułem ulgę, teraz wystarczy powiedzieć Kristen i juz, ale to potem.
Oczami: Kristen
Usiadłam przez telewizorem i puściłam TV. Leciałam po wszystkich kanałach, nic sie nie dzieje w tej telewizji. Może zadzwonię do Mamy. Wzięłam telefon do reki i wyszukałam numer mamy.
-Hej, mamuś! Co u was słychać? 

-O hej kochanie! Dawno nie dzwoniłaś. A po staremu, lepiej mów co tam u ciebie!?- usłyszałam glos mojej ukochanej mamy, za która tak bardzo tęsknie. Zawsze jak miałam jakiś problem to szlam do niej, zawsze mogłam czuć sie przy niej, ze nie jestem sama. Mam z nią dużo miłych i fajnych wspomnień. Musze ja w końcu odwiedzić.
-A jakoś leci, przez ostatni czas zastanawiam sie czy nie poszukać sobie w końcu jakiejś pracy albo iść na studia.
-To dobry pomyśl, a poznałaś jakiegoś chłopaka?- było poznać, ze sie uśmiecha do telefonu.
-Mamo...właściwie to tak.
-To opowiadaj!
-No ma na imię Jay i...-usłyszałam dzwonek do drzwi.- Przepraszam mamo ale musze kończyć, ktoś przyszedł. Pa
-No pa kochanie- rozłączyłam sie i odłożyłam telefon na stoliku. Kto to może być, wstałam z kanapy i podążyłam w stronę drzwi. Przekręciłam klucz i wychyliłam sie ze drzwi. Przed wejściem czekał Max.


                                                               *  *  *  *  *
Heeej! Jest już następny rozdział :) Mam nadzieje, że się spodoba! Wprowadzam  małą zasadę,  na razie po 3 komentarzach bd dodawała następny rozdział :) 















 








niedziela, 23 marca 2014

Rozdział piąty


Obróciłem się na brzuch, leżałem tak przez najbliższe 2 minuty ale ciężko mi sie oddychało wiec postanowiłem cos zrobić. Miałem wyrzuty do Kelsey ale jest moja przyjaciółka. Wstałem z łóżka a następnie poszedłem  wziąć prysznic. Gdy juz byłem wykapany założyłem czysta bieliznę i krótkie spodenki. Było ciepło wiec nie zakładałem koszulki, otworzyłem drzwi i ze szlem do dol. Max i Tom siedzieli w kuchni, Siva z Nareesha oglądali telewizor, a Nathan z Kelsey grali w siatkówkę.                    
-Siema- przywitałem sie z chłopakami i przybiłem z każdym żółwika. Usiadłem kolo nich i oparłem sie o blat rekami.- To co dzisiaj robimy?- zapytałem.     
–Nie wiem...może chodźmy na imprezkę do klubu, zabawimy sie trochę- zaproponował Max.               
-To dobry pomyśl, a o której?- przetrzepałem włosami na prawo i lewo.                                                     
-Może być 19? Pójdziemy wszyscy, możesz zabrać Kristen- uśmiechnął sie Tom.                                       
-Zadzwonię do niej i sie spytam, a tak po za tym to co wczoraj robiliście?- Gadaliśmy przez dłuższy czas. Zajrzałem na zegarek, dochodziła 12:00. Pomyślałem, ze poinformuje Kristen o imprezie. Wróciłem do swojego pokoju i chwyciłem za telefon, wykręciłem numer i czekałem aż odbierze.         
-Hej, to ja Jay. Idę dzisiaj na imprezę do klubu z przyjaciółmi, wybrała byś sie z nami?                             
-Hej, a czemu nie. A o której mam buc gotowa? I od którego klubu mam przyjść?                                     
-Nie martw się przyjedziemy po Ciebie o 18:30, bądź gotowa. Pa- rozłączyłem się. Żeby być pełen energii musze być wypoczęty. Położyłem się na łóżko i zasnąłem.                                                                
* 6 godzin później *                                                                                                                                               
Aaaaa! Ale sie wyspałem ! Ciekawe która jest gadzina, a dopiero 18:00. O kurwa ! Musze się przebrać i przyszykować. Wyskoczyłem z łóżka i otworzyłem szafę. Nie wiedziałem w co sie ubrać, postanowiłem ze ubiorę sie na luźno tzn. tak żeby było mi wygodnie ale żebym nie wyglądał jak wieśniak.                           Zobaczyłem po drodze do lustra, poprawiłem włosy i chwyciłem po gumę. Zszedłem na dół wszyscy juz powoli sie zbierali. Dziewczyny były wystrojone, miały czarno-czerwone sukienki i wysokie obcasy. A chłopaki tak jak ja, ubrałem buty i wyszliśmy. Wsiedliśmy do dużej, czarnej limuzyny i pojechaliśmy w stronę domu Kristen.              
*15 Minut później*                                                                                                                                          
Pojazd zatrzymał sie tuż przed jej domem, wyszedłem z auta i poszedłem w stronę drzwi. Zadzwoniłem i czekałem, po chwili wyszła Kristen. Była ubrana w czarna, obcisłą sukienkę, miała ubrane czarne szpilki, pomalowane paznokcie na czarno, przewieszoną mała torebka na ramie. Włosy miała rozpuszczone i jak miała wyprostowane to było widać że są długie. Uśmiechnąłem sie do niej i objąłem ja, otworzyłem jej drzwi do auta.                                                                                                   
Oczami: Kristen                                                                                                                                                   
Zobaczyłam 4 chłopaków i 2 śliczne dziewczyny, usiadłam kolo jednego, a Jay zaraz kolo mnie. Jechaliśmy przez chwile w ciszy nikt sie nie odzywał, lecz przerwał chłopak siedzący kolo mnie, który był łysy ale mega przystojny.                                                                                                                                  
-To co będziemy tak siedzieć, może.....drinki na pocieszenie!- zapytał z uśmiechem na twarzy.               
-No pewnie!- odpowiedziała blondynka o niebieskich oczach. I tak rozpoczęła sie nasza impreza. Od tamtego drinka juz nie było cicho lecz nadal czułam sie dziwnie i wołałam sie nie odzywać. Dojechaliśmy do tego samego baru co poznałam sie z Jay'em. Gdy wyszliśmy z limuzyny Jay od razu popatrzał sie na mnie i uśmiechnął. Byliśmy juz w barze, zajęliśmy miejsca z boku pomieszczenia przy dużym stoliku. Co chwile kelner przynosi nam nowa tace z kieliszkami, a mówiłam sobie, ze nie będę tyle pić xd Zaczęłam sie dogadywać z jedną z dziewczyn, przedstawiła mi sie i miała na imię Kelsey. Praktycznie cały czas tylko z nią gadałam, nawet nie wiedziałam co robi reszta. Po chwili przekręciłam z powrotem głowę zorientowałam sie, ze Jay'a nie ma przy stoliku. Powiedziałam reszcie, ze idę do łazienki. Wstałam z stolika i podążyłam za znakiem WC. Otworzyłam drzwi od łazienki i jak przekręciłam głowę myślałam, ze mam zwidy. Przed moimi oczami ukazał sie Jay z kelnerka (bo miała ubrania kelnerki) Jay przysunął ja do ściany, wsadzał jej dłoń pod koszulkę dotykając piersi, a ona odpinała mu rozporek. Wybiegłam z łazienki, biegłam w stronę drzwi. Końcem oka widziałam, ze Kels sie za mną ogląda. Szybko wsiadłam do limuzyny i kazałam żeby zawiózł mnie do mojego domu. Cala byłam w łzach, nie wiedziałam co sie ze mną dzieje, trzęsłam się. Owinęłam sie w kulkę i tak dojechałam do domu. Szybko pobiegłam w stronę łóżka, przykryłam się kołdrom i płakałam.           
Oczami: Kelsey                                                                                                                                                           
O nie! Co sie stało??!! Poszłam co łazienki i zobaczyłam jak Jay rucha jakąś łaskę. OMG ! Co on robi? Musze pojechać do Kristen nie wiem co może sobie zrobić.                                                                               
-Tom!! Jadę do Kristen!! Zobacz do łazienki !!- Wstał i poszedł w stronę łazienki.                                                       
-Ok, tylko potem zadzwoń.- Wsiadłam do taksówki i pośpieszyłam kierowcę.
*Przed domem *                                                                                                                                              
Drzwi były lekko uchylone, popchałam je. Zobaczyłam duży, dobrze wyposażony dom. Postanowiłam iść do góry, starałam się być cicho, nie tupałam po schodach. Usłyszałam płakanie Kristen, szybko wbiegłam do pokoju skąd dobiegał dźwięk. Ujrzałam dziewczynę, która leży w łóżku cala zapłakana. Położyłam się obok nie i ja mocno przytuliłam. 
-Kochanie...nie płacz, nie warto -pogłaskałam ja po włosach.    
-Nienawidzę go! Dopiero co straciłam chłopaka w katastrofie lotniczej teraz myślałam, ze to ten jedyny. Myliłam się, Jay jest taki sam jak wszyscy. Nie chce go juz nigdy więcej widzieć na oczy- co drugie słowo zaciągała nosem i wycierała łzy.                                                                                                                 
-No już, cichutko. Zostanę tu z Toba! Ale nie już nie płacz- wysłałam sms do Tom'a. "Jest w złym stanie, zostanę u niej na noc. Ogarnij Jay'a, jak wytrzeźwieje to przekaz mu żeby nie przychodził tu". Kristen powoli się uspokajała i zasypiała. Matko...jak ja jej współczuje, nie wiem jak bym zobaczyła tak Tom'a *o*. Pewnie zrobiłabym to co ona.                                                                                             
*Następnego dna*                                                                                                                                              
Obudziłam sie około godziny 7:00 rano, postanowiłam poprawić Kristen humor i zrobiłam jej śniadanie. Zeszłam na dół do kuchni i zrobiłam nam po 2 tosty z serem. Położyłam na stół i nalałam gorącej herbaty z cytryna. Poszłam obudzić Kristen, uklękłam obok niej i lekko szturchałam.     
-Kristen, wstawaj- po chwili otworzyła oczy i uśmiechnęła się w moja stronę.- Zrobiłam nam śniadanie, czekam na dole.                                                                                                                                                   
* Podczas śniadania*                                                                                                                                                                   
-Jay się odzywał?- zapytała.                                                                                                                                                     
-Nie, wczoraj napisałam do Tom'a żeby go ogarnął.
-Ale ja jestem naiwna- chwyciła sie dwoma rekami za głowę i do oczu popłynęły jej łzy.                                        
-Nie mów tak, znam bardzo dobrze Jay'a. On bardzo traktuje dziewczyny, tylko mu dużo pijemy. Czasami nie panuje nad sobą.      
-Nie rozumiesz? On się ruchał w damskiej łazience z kelnerka. Jest do mnie bardzo ważny, a i tak mnie zranił.                    
Oczami: Jay'a                                                                                                                                                                         
-O mój boże...już ranek...głowa mnie boli- ledwo wstałem z łóżka, a już biegłem do łazienki. Siedziałem przy ubikacji i wmawiałem sobie, ze już nigdy więcej. Przemyłem twarz woda i zrzedłem na dół. Max, Tom, Nathan i Siva siedzieli w kuchni, nie było widać dziewczyn.                                                         
-Kurwa ale mnie głowa napierdala....-siadłem kolo chłopaków.                                                                                   
Nie dziwie się, ogarnij się- powiedział Max.                                                                                                                           
-Ja zawsze jestem ogarnięty- odpowiedziałem.                                                                                                                       
-No właśnie ogarnij się!- powiedział Tom.                                                                                                                            
-O co wam do cholery chodzi...                                                                                                                                            
-Jprdl...-wyśmiali mnie Tom i wszyscy odeszli ode mnie.                                                                                                  
-Powiecie mi co takiego zrobiłem?- machnąłem rekami do góry                                                                                    
-Ruchałeś się w damskiej ubikacji z kelnerka! To się stało ! Kristen was widziała i wybiegła -zawrzeszczał Max.                                                                                                                                                                   
-Nic nie pamiętam...-powiedziałem do siebie po cichu. Nagle wszystko do mnie dotarło. -JA PIERDOLE!- chwyciłem krzesło i rzuciłem prosto w ścianę, rozpadło się na pełno kawałków. Wybiegłem z dużego pokoju i wbiegłem do sypialni. Przebrałem się w ciuchy i miałem zamiar pójść do kwiaciarni. Musze ja jakoś przeprosić, żeby mi wybaczyła. Musze ! Przy wyjściu Tom mnie zatrzymał                                                         -Gdzie idziesz? Mam nadzieje, ze nie do Kristen bo Kels mówiła żebyś tam na razie nie przychodził.                                                                                                                                                                                                -Musze! -zatrzasnąłem drzwi za sobą i wsiadłem do auto. Nie ważne ze nie mam prawka. Po chwili byłem przed kwiaciarnia. Poprosiłem o 50 niebieskich róż które były specjalnie pryskane farba. Wziąłem dlatego niebieskie bo to był ulubiony kolor Kristen. Zapakowała mi je i wyszedłem. Położyłem na przednim siedzeniu kwiaty i podążyłem w stronę domu Kristen. Jechałem najszybciej jak mogłem, nie chciałem jeszcze zostać złapany przez policje. Gdy minęło 5 minut za rogu zobaczyłem dom dziewczyny. Wysiadłem z auta, zabrałem kwiaty i zapukałem w drzwi. Otworzyła mi Kelsey.
-Co Ty tu robisz???!!!                                                                                                                                                             
-Przyszedłem przeprosić. 
-Przykro mi ale nie możesz- chciała zamknąć drzwi ale zatrzymałem je ręka.                                                       
-Mowie ze chce przeprosić!                                                                                                                                                 
-Ale...-wypchałem Kelsey na bok i wszedłem do domu. Chodziłem i rozglądałem sie gdzie ona jest. Przy stole w kuchni siedziała, gdy mnie zobaczyła natychmiast wstała z miejsca i pobiegła do ściany.                
-Kristen...przepraszam..nie wiedziałem co fobie! Wybacz mi! -próbowałem złapać ja za ręce.                       -Nie dotykaj mnie! Wynos sie stad, nienawidzę cie i nie chce cie widzieć na oczy.                                                       
-Nie rozumiesz ze nie wiedziałem co robie. Musisz mi wybaczyć! Kocham Cie!                                                 
-Wynos sie stąd!- odbiegła ode mnie, kierując się w stronę sypialni. Nie wiedziałem co zrobić, Kels patrzyła sie na mnie jak na idiotę! Myślałem czy mam wyjść, czy zostać.                                                                                               
-Jay jesteś totalnym idiotą !!- powiedziała Kels.               
-Daj mi spokój- położyłem kwiaty na stole i wyszedłem z domu. Szedłem powolnym krokiem, głowę miałem schylona w dol. Czułem sie jakbym w ogóle nie żył na ziemi.                                                                      
*W domu*                                                                                                                                                                                                   
Po wejściu do domu zdjąłem buty i powiesiłem bluzę na wieszaku. Szedłem prosto do swojej sypialni. Tylko musiałem minąć duży pokój, gdzie pewnie wszyscy siedzieli. Wziąłem głęboki oddech i skierowałem sie w stronę salonu.    
-Hej- powiedział Siva, nie odpowiedziałem mu tylko schyliłem głowę i ominąłem wszystkich jak najszybciej. Gdy byłem juz w swoim pokoju postanowiłem ze wezmę prysznic i położę sie do łóżka.
                                                                                                                                                                                                                                   
       
                                                                                                                                                             
                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                             

sobota, 15 marca 2014

Rozdział czwarty

Oczami: Kristen
Czuję bój, okropny ból w prawym ramieniu. Nie wiem czy to sen, czy jawa- jest zupełnie ciemno. W moją twarz uderzają podmuchy zimna, czuję nieznośny smród….i czyjąś obecność. Ból nasila się doprowadzając mnie do szału. Słyszę szczęknięcia metalu i porykiwania. W moich ustach słony smak doprowadza mnie prawie do wymiotów. W różne części mojego ciała uderza potworny ból…tracę przytomność. Widzę światło. Wypełnia cały pokój. Siedzę przy małym stoliku i patrzę w okno. Na zewnątrz szaleje burza. Wiatr uderza w szyby małymi kamieniami, deszcz dudni o blaszany parapet. Wstaje i powoli podchodzę do okna. Próbuję dostrzec cokolwiek, ale zmrok i wichura skutecznie wszystko maskują. To wygląda jak wielkie pole widziane z wysokości pierwszego piętra. Ciszę przerywa okropny wrzask. Zatykam uszy i odchodzę od okna. Światło w jednej chwili oślepia mnie, upadam na podłogę. Bez pośpiechu otwieram oczy. Wiem, że i tak nic nie zobaczę…
-Co się stało?- natychmiastowym tempem podniosłam się. To ta krótka chwila tuż po przebudzeniu, w której zdaje sobie sprawę, że przed chwilą śniłam i wracam do rzeczywistości. Otrzepałam głowę i przetarłam oczy, odkryłam się kołdrą. Siadłam z boku łóżka i pomyślałam sobie co mi się śni. Oparłam się rękami o brodę i siedziałam tak przez następne 2 minuty. Była godzina 12:00. Nie mogłam tak bezczynnie siedzieć i nic nie robić. Postanowiłam się orzeźwić, podeszłam do szafy i chwyciłam świeżą bieliznę oraz codzienny strój. Weszłam do łazienki, a następnie wzięłam ciepły prysznic. Gdy już wszystko zrobiłam, to ogarnęłam dom z kurzu. Postanowiłam, że zadzwonię do Jay’a czy do mnie wpadnie. Gdy wykręciłam numer i czekałam jak odbierze zorientowałam się, że zaczęła mnie mocno głowa boleć i mam katar. Po wyczekiwaniu, nareszcie odebrał.
-Część, Jay ma prośbę- rozmawiając poszłam w stronę kuchni.
-Hej, słońce o co chodzi?- słychać było, że się uśmiechnął.
-Przyjdziesz do mnie, trochę źle się czuję?- zapytałam.
-No pewnie! Przebiorę się i zaraz będę.
-Dobrze, dziękuję. Do zobaczenia !- rozłączyłam się. Nasypałam do miski chipsów i nalałam do szklanek agrestowego soku. Położyłam to na stole, rozglądnęła się po domu i pomyślałam, czy czegoś mi brakuje. Nie, chyba nic. Po chwili usłyszałam dzwonek do drzwi. Poszłam w stronę dobiegającego odgłosu, popatrzałam przez oczko, a następnie przekręciłam klucz w drzwiach.
-Heeej !- Mocno przytuliłam na powitanie chłopaka.
-Ja też tęskniłem!- Pocałował mnie w policzek.
-Chodź, przygotowałam coś!- chwyciłam go za rękę i zaprowadzałam do pokoju. Obaj skoczyliśmy na kanapę i zaproponowałam film. Teraz zaczęliśmy oglądać dramat, od dzisiaj oglądanie filmów stało się to naszym hobby. Żeby było nam wygonie rozłożyliśmy kanapę, tak abyśmy dobrze widzieli telewizor. Przykryliśmy się kocem i pod siebie daliśmy poduszki. Nie ukrywam, że w niektórych momentach chciało mi się płakać i tylko zakrywałam oczy, żeby Jay się nie zorientował. Przyznam, że film genialnie się zapowiadał i taki był.
* 3 godziny później *
Po filmie postanowiliśmy zagrać w warcaby, nawet nie za bardzo umiałam w to grać. Usiedliśmy przy niskim stole i siedzieliśmy na tych samych poduszkach co się o nie opieraliśmy. Na razie graliśmy 15 minut nikt z nas nie wygrywał.
-I…szach i mat!- Zwaliłam pionek od Jay’a na ziemię i zaczęłam się śmiać.
-Nie wybaczę Ci tego…!- wstał z miejsca i zaczął mnie gonić. Biegaliśmy na około kanapy i stołu. Chwyciłam poduszkę i rzuciłam w niego z całej siły. Trafiłam go prosto w głowę, a on odwdzięczył się trafiając mnie w brzuch. Nagle wpadł prosto na mnie i spadliśmy na rozłożoną kanapę. Jay, leżał prosto na mnie, patrzyliśmy się prosto w oczy, a po chwili nos Jay’a dotykał mojego. Przez chwilę byliśmy w jednej pozycji i nie ruszaliśmy się. Chłopak powoli zbliżał swoje usta do moich, jego usta delikatnie musnęły moje. Ten pocałunek stawał się coraz namiętny. Pierwszy raz czułam się tak dobrze, koło chłopaka. Chwyciłam go za szyję, a on mój policzek delikatnie dotknął. Jay zakończył nasz pocałunek delikatnym uśmiechem i założył mi kosmyk włosów za ucho. Przytuliłam go mocno i powiedział mu na ucho, że jest dla mnie ważny. Położyliśmy się z powrotem na kanapie i włączyłam wiadomości. Leżeliśmy objęci tak przez cały czas, po chwili zachciało mi się spać.
Oczami: Jay’a
To były moje najpiękniejsze chwili w życiu ! Normalnie chciałbym to powtórzyć, mógłbym ją całować przez cały czas. Po chwili zerknąłem na Kristen, zasnęła. Ziewnąłem i oparłem głowę o poduszkę. Minęło 5 minut, a ja już spałem.
*Następnego dnia*
Obudziłem się wcześnie około 7:00 rano, Kristen jeszcze spała. Postanowiłem, że zrobię jej niespodziankę i przygotuje nam śniadanie. Powoli wstałem z kanapy i podążyłem w stronę kuchni. Wyciągnąłem 4 jajka z lodówki, po 2 dla każdego. Nalałem trochę oleju na patelnię i rozbiłem jajka, następnie mieszałem, żeby się nie przypaliły. Zaparzyłem kawę i wszystko umieściłem na dużej tacy. Poszedłem w stronę łóżka trzymając ją w rękach. Położyłem się z powrotem koło Kristen i trzymałem na kolanach jedzenia. Pochyliłem się nad nią i do ucha wyszeptałem parę słów.
-Hej, Kristen wstawaj już śniadanie.
-Coo? Jeszcze chwilkę…proszę.- przekręciła się na drugi bok.
-Nie, nie zaraz wystygnie!- Dałem jej buziaka w policzek.
-Do dobra, dobra- okręciła się i była już na siedząco.- Ojejciu, to dla mnie? Dziękuję!- przytuliła mnie mocno i zaczęliśmy jeść. Po zjedzeniu ogarnąłem się w łazience, żeby se nie pomyśleli nic w domu i poszedłem w stronę wyjścia.
-Papa, miłego dnia!- powiedziała i uśmiechnęła się za rogu drzwi.
-Dostanę coś na pożegnanie- uśmiechnąłem się.
-Zasłużyłeś!- podeszła do mnie i pocałowała mnie w usta.
-Od razu lepiej! Okey…to na razie- zamknęła drzwi, a ja podążyłem z uśmiechem na twarzy do domu.
*15 minut później*
Doszedłem do domu, wytarłem buty o wycieraczkę i znalazłem się w środku. Było słuchać, że wszyscy siedzą w kuchni i jedzą śniadanie. Zdjąłem buty i poszedłem w stronę przyjaciół.
-Cześć Wam!- Rzuciłem bluzę na kanapę i siadłem koło Tom’a.
-No, hej gdzie byłeś?- Zapytał Siva.
-U Kristen, oglądaliśmy film i zagraliśmy w szachy.
-Yhym…-mruknęła Kelsey.
-Jprdl…coś Ci nie pasuje?- zdenerwowany wstałem i odeszłam od stołu, wyrzucając z ręki frytkę na blat stołu.
-To było nie miłe…-Odpowiedział Nathan w stronę Kelsey,a ona tylko schowała głowę w dół.- Przeprosisz go czy nie?- zapytał. Dziewczyna wstała i pobiegła za mną, a ja zdążyłem wejść do pokoju i zamknąć się na kluch.
-Jayy…otwórz, chce z Tobą porozmawiać!- zapukała w drzwi.
-Ale ja nie chce…- Rzuciłem się plecami na łóżku i odsapnąłem.





                   *   *   *  *

Witajcieee !! Następny ! Dużo się dzieje <3 Liczę na dobre komentarze ! Dozobaczenia :)